Page 144 - 50_LiryDram_2026
P. 144
Igor Frender
Zabawki
(Półmrok. Kropi deszcz. JAN i BASIA siedzą przy szeroko otwartym oknie. Na parapecie stoi paprotka i pełna niedopałków popielniczka. Słychać odle- głe cykanie świerszczy, przerywane stukaniem kropli o blaszany parapet.)
JAN: Mucha, weź, weź tego papierosa.
BASIA (z lekkim zrezygnowaniem)
No dobrze, dobrze, gaszę już. Podaj popielniczkę.
JAN: Stoi koło paprotki.
(BASIA zgniata papierosa, patrząc w okno)
JAN: I co? Coś się działo?
BASIA: Nic, cisza. Patrzę i cały czas cisza. Zaczęło kropić.
JAN (opierając łokcie o parapet)
To może nie ma sensu tu siedzieć. Przy tym oknie. Chodź, obejrzymy jakiś film. Nie?
BASIA: Będę czekać. Zaraz przestanie padać i zobaczysz.
(Chwila milczenia. Krople uderzają o parapet.)
JAN: Nic nie zobaczysz, mówię ci, nie dzisiaj.
BASIA: Ale kiedy mówiła, że ma być? Dzisiaj wieczorem, jak się ściemni? A już jest dwudziesta druga, zobacz. Pojawiły się pierwsze gwiazdy.
JAN (z niedowierzaniem, szukając czegoś po kieszeniach)
Nie no, ja w to nie wierzę, tam... To jest jakiś... Nie no, to jest nieprawdziwe,
bez sensu. Daj spokój, no. Gdzie masz papierosy? Też zapalę.
BASIA: Ale ja zgasiłam. A ty cały czas: nie, nie, nie...
JAN: Daj, zapalę.
(JAN wstaje, zapala lampkę przy stole, wraca do okna, chichocze nerwowo.) JAN: Zapalone.
BASIA: Zgaś, bo gorzej widać... O! Zobacz! Jest! No zgaś! (BASIA podrywa się, patrzy w mrok. JAN szybko gasi lampkę.) JAN: Gdzie?
142 LiryDram styczeń–marzec 2026

