Page 209 - 50_LiryDram_2026
P. 209
z Lotna Brygada Poetów
z Pierwszy Laur Sławka Orwata z Petr Turećek, jeden z wielu czeskich przyjaciół klubu
Donat Kamiński o Klubie poetycko-muzycznym „Pieśniarze”
Początki tej fascynacji nie miały w sobie nic z objawienia. Był rok 1982, czas
o barwie brudnego śniegu, kiedy nawet
radio zdawało się mówić półgłosem. Stan wojenny uczył nasłuchiwania.
Muzyki nie słuchało się wtedy wprost, raczej przez kurtynę, przez cudze okna, przez strzępy sygnału, które udawało się złapać jak rybę bez wędki. W Gdańsku odbywał się pierwszy Przegląd Piosenki Prawdziwej. Sama nazwa brzmiała wtedy jak prowokacja. Tam po raz pierwszy usłyszałem Kaczmarskiego, Małgorzatę Bratek, Wójtowicza, Zembatego.
Nie wszystko rozumiałem. Ale było
w tym napięcie, które zostaje w człowieku na długo, jak obcy przedmiot w kieszeni. Rok później przyszły koncerty Demarczyk i Grechuty, Zembatego, który przedstawił
Cohena. One już nie podsłuchiwały świata, one go wypowiadały pełnym głosem.
A potem Stachura, ze swoim osobnym sposobem bycia na scenie, jakby scena była tylko przystankiem, a nie celem. Wtedy jeszcze wydawało mi się, że to
są doświadczenia zamknięte. Że należą do tamtych lat, do tamtej wersji mnie, która nie będzie miała dalszego ciągu.
Ten dalszy ciąg pojawił się dopiero po latach, w sposób zupełnie nieplanowany. W latach dwutysięcznych mój syn Antek wszedł w świat amatorskiej piosenki autorskiej. Ja wszedłem za nim, trochę
z ciekawości, trochę z ojcowskiego obowiązku. Zaczęło się od Wiatraczka
w Świnoujściu. Okazało się, że istnieje cały równoległy obieg. Przeglądy, spotkania, rozmowy, w których nikt nie udawał
styczeń–marzec 2026 LiryDram 207

