Page 25 - 50_LiryDram_2026
P. 25

w nich nieopierzone słowa, które posiadały jednak tę niezwykłą, pierwotną siłę uderze- nia. Myślę o tamtej Basi z ogromną czuło- ścią – jak o dziecku, które dopiero uczyło się krzyczeć, ale jeszcze nie miało odwagi, by zrobić to wprost.
Te wiersze nie były naiwne, ale były pod- szyte lękiem. Tak bardzo bałam się wtedy ob- nażyć, tak panicznie lękałam się otworzyć te wszystkie wewnętrzne szczeliny, w których wciąż coś we mnie płakało lub skomlało, że uciekałam w formę. Budowałam konstrukcje gęste, trudne, niemal hermetyczne, by ukryć w nich to, co najbardziej kruche. To była mo- ja bezpieczna zbroja z metafor. Dzisiaj, po pięciu książkach, mój język jest jak skalpel – precyzyjny i chłodny. Ale wtedy, w 2009 ro- ku, był raczej labiryntem, w którym szukałam schronienia przed własną prawdą.
W 2011 roku nakładem Zaułku Wydaw- niczego Pomyłka ukazał się Twój arkusz
Port Poetycki, Chorzów
poetycki alfabet lęku. Wiersze z tego tomu pozwalają wręcz dotknąć strachu, spojrzeć mu w oczy, zanurzyć się w jego otchłaniach. Dwanaście lęków bohaterki, których źró- dłem jest dzieciństwo, jest wypowiedzia- nych i nazwanych, rozpisanych na kolejne litery alfabetu, z których każda brzmi moc- no i prawdziwie. Napięcie w wierszach jest stopniowane. Strach w końcu słabnie, od- dala się, czasami mija. Czy bohaterką tych wierszy jesteś Ty sama? Gdzie kończy się autentyczność, a zaczyna kreacja?
Alfabet lęku to miejsce, w którym mój życio- rys ostatecznie zderzył się z metaforą. To było to wielkie otwarcie szczelin, o których w de- biucie bałam się nawet wspomnieć. Poezja pozwoliła mi na specyficzny rodzaj autofik- cji: ból w tych wierszach jest bezsprzecznie mój, ale język dał mi nad nim władzę. Stał się narzędziem, dzięki któremu przestałam być ofiarą własnych wspomnień, a stałam się ich reżyserką.
  styczeń–marzec 2026 LiryDram 23
fot. z archiwum Barbary Janas-Dudek



























































































   23   24   25   26   27