Page 26 - 50_LiryDram_2026
P. 26

   Czy bohaterką tych wierszy jestem ja? W dużej mierze tak, choć mocno wspieram się kreacją. Wierzę jednak, że autor nigdy nie zdoła w pełni schować się za literacką formą. To przecież my, karmieni własnym doświad- czeniem, wybieramy konkretne obrazy, a nie inne. Kiedy w jednym z tekstów sięgam po motyw Zbrodni i kary Dostojewskiego, robię to dlatego, że ta historia rezonuje z moim wewnętrznym rozedrganiem.
Kreacja jest dla mnie bezpiecznym dystan- sem. Pozwala stanąć z boku i spojrzeć na wła- sne emocje jak na eksponaty w galerii. Daje mi komfort i schronienie – sprawia, że czytelnik nigdy nie ma całkowitej pewności, gdzie koń- czy się moja biografia, a zaczyna wyobraźnia. Ta nieuchwytna granica to moja przestrzeń wolności, w której mogę być jednocześnie boleśnie prawdziwa i niedostępna.
Każdy z nas jest samotny w swoim lęku. Jednak strach można próbować zmniejszać. Myślisz, że poezjoterapia może mieć na to wpływ?
Samotność w lęku jest najtrudniejszą z izola- tek, ale poezja ma tę niezwykłą moc, że po- trafi przebić w jej ścianie choćby najmniej- szy otwór na światło. Dla mnie poezjoterapia nie jest pustym terminem akademickim – to żywy proces, którego sama doświadczyłam.
Wierzę, że nazwanie strachu, ułożenie go w rytm wiersza czy zamknięcie w metaforze, odbiera mu jego „bezimienność”. Kiedy lęk przestaje być mgłą, a staje się konkretnym ob- razem na papierze, zyskujemy nad nim prze- wagę. To już nie on nas posiada – to my po- siadamy jego opis. W Macondo widzę to wielo- krotnie: poezja staje się wspólnym językiem dla osób o „osobnych wrażliwościach”. Czytanie o cudzym bólu, który brzmi jak nasz własny,
sprawia, że ta samotność w lęku nagle pęka. Przestajemy być jedynymi rozbitkami na wy- spie; okazuje się, że obok płyną inne tratwy. Poezja to właśnie taka tratwa – nie sprawi, że ocean zniknie, ale pozwoli nam nie utonąć.
W 2012 roku wspomniany przeze mnie wcze- śniej Zaułek Wydawniczy Pomyłka wydał Twoją kolejną książkę poetycką pt. Zakład Pracy Chronionej, wyróżnioną przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek w kategorii Najpiękniejsza Książka Roku 2012. W tomie łączysz poezję alegoryczną z monodramem, na podstawie którego wspólnie z mężem, po- etą Jackiem Dudkiem, stworzyliście insceni- zację teatralną o tym samym tytule. Wracając do książki, dla wiedzy czytelników przypo- mnę, że Zakład... jest o kobietach, a ściśle jak to podkreśla we wstępie Karol Samsel, o wykorzystywaniu kobiet przez alegorie. Kobiety mają różne imiona. Książka wypeł- niona jest „kobietyzmami”, „kobiecostkami”, „kobiecością” i „kobiectwem”. To ciekawy, bo niejednoznaczny portret tego, co żeńskie. Antagonizujący psychologię kobiecego ist- nienia. Skąd czerpałaś inspiracje? Czy łatwo było wcielać się w poszczególne kobiece ro- le? Nieurzeczowionej? Matki? Uwodzicielki? Amazonki? Ważkiej dziewicy? Urzeczowio- nej? Czy poczułaś jakąś ulgę wypowiadając myśl zawartą w wierszu dom pod lasem – drugi dzień po: wyjdź ze mnie kobieto win- na rocznik 76/ śmierć ma tylko jedno imię” Inspirację czerpałam z najbardziej intymnego źródła – z samej siebie i z obserwacji świata, który mnie dotykał. Jak już wspomniałam, au- tentyczność to fundament dziewięćdziesięciu procent mojej twórczości; pozostałe dziesięć to kreacja, która pełni rolę bezpiecznej za- słony. Nigdy nie zdradzam, gdzie przebiega
24 LiryDram styczeń–marzec 2026



























































































   24   25   26   27   28