Page 34 - 50_LiryDram_2026
P. 34
BARBARA JANAS-DUDEK – poetka, jurorka konkursów literackich, autorka czterech książek poetyckich. W 2011 roku nakładem Zaułku Wydawniczego Pomyłka ukazał się arkusz poetycki alfabet lęku. W roku następnym ta sama oficyna literacka wydała książkę poetycką zakład pracy chronionej, która została wyróżniona przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek, w kategorii Najpiękniejsza Książka Roku 2012. W 2017 w Wydawnictwie Anagram wydała tom wierszy za wcześnie na rytuały. W 2019 otrzymała nominację
w 7. Konkursie Poetyckim Fundacji Duży Format w kategorii po debiucie
za projekt książki poetyckiej Mamidło, która ukazała się w 2020 roku nakładem
Zaułku Wydawniczego Pomyłka i została uznana przez Babiniec Literacki
za Najlepszą Książkę Roku 2020. Barbara Janas-Dudek to również autorka monodramu zakład pracy chronionej, na podstawie którego wraz z mężem przygotowała inscenizację teatralną pod tym samym tytułem. Od ponad dekady w Chorzowie współorganizuje Port Poetycki, jedno z największych wydarzeń literackich w Polsce. Od pięciu lat za jej sprawą twórcy z całej Polski przyjeżdżają także do małego, urokliwego domu w Miedźnie, w którym urządziła i współprowadzi Dom Pracy Twórczej Macondo. Jest on nie tylko miejscem spotkań i wydarzeń kulturalnych, ale przede wszystkim azylem dla twórców z całej Polski. W 2021 roku otrzymała statuetkę autorstwa Kazimierza Rafalika „Dobry Człowiek – Profesjonalizm & Bezinteresowność”, przyznawaną przez Fundację Otwartych na Twórczość z Poznania. Ponadto
w roku 2022 została laureatką Nagrody Prezydenta Miasta Chorzowa w kategorii rozpowszechniania kultury, a w roku 2025 otrzymała statuetkę Filary Kultury gminy Miedźno. Tłumaczona na język bułgarski. Prywatnie mama, w tym mama zastępcza, pasjonatka sztuki, podróży i słowa. Niespokojny duch, podążający za słowami Gombrowicza, mówiącymi, że ludzkość tworzy sztukę nie tylko na papierze
lub na płótnie, ale w każdym momencie życia codziennego.
cieni wina rzadko bywa czarno-biała. Pozo- staje ona w sferze metafory – jako bolesne przypomnienie o tym, jak bardzo potrzebu- jemy siebie nawzajem i jak rzadko potrafimy tę potrzebę w pełni, bez lęku, zrealizować.
Ostatnie pytanie do Ciebie Basiu ma związek z czytelnikiem. Co jest dla Ciebie ważniejsze, jego zrozumienie czy też wspólny rezonans? Prawdę mówiąc, nie zależy mi na tym, by czy- telnik precyzyjnie rozszyfrowywał moje me- tafory czy odnajdywał w nich konkretne fakty z mojego życia. Te szczegóły nie mają więk- szego znaczenia. Wierzę, że gdy dzieło opusz- cza biurko autorki, staje się wolnym tworem – każdy, kto bierze je do ręki, ma prawo zro- bić z nim, co zechce i zinterpretować je po
swojemu. Najważniejsze jest dla mnie to, by moje książki poruszały, by wywoływały dysku- sję i stawały się dla odbiorcy lustrem.
Chcę, by czytelnik odnalazł w moich wier- szach własny ból, bo wiem, że nie każdy potrafi go nazwać. Czuję się trochę jak ta ręka, która pisze za inne kobiety – te, które noszą w sobie wielkie historie, ale może nie mają narzędzi, by ubrać je w słowa. Wspomniałam wcześniej, że moja poezja to skalpel. Wspólny rezonans to dla mnie ten moment, w którym oboje czujemy to samo cięcie, choć każde z nas niesie inną ranę. Jeśli to poczucie wspólnoty przyniesie komuś katharsis, jeśli sprawi, że czytelnikowi będzie łatwiej oddychać i cieszyć się nowym dniem, to jest to dla mnie największa nagroda. Wtedy zrozumienie i rezonans stają się jednym.
32 LiryDram styczeń–marzec 2026

