Page 77 - 50_LiryDram_2026
P. 77
Jest czy go nie ma, był czy nie było, teraz
mam wątpliwości, nie miałem ich przed chwilą. Spotykam go w tym mieście nie pierwszy raz, kiedyś, w Warszawie, też mi się to zdarzyło.
Ubrany był tak jak dzisiaj, w długi jasny
trencz, bez szala, ale w aksamitnej muszce.
Na kilka dni przed pierwszym oddechem wiosny, ciepłe wiatry zaczęły zresztą dąć wkrótce.
Chociaż może mi się to wszystko zaledwie przyśniło lub moje pijaństwo przyczyną
tej niepewności, lecz nie, gdy tylko za siebie się obejrzę wszystkie złudzenia prysną.
Ów starszy pan kupuje jabłka, ich ciężar waży w ręce, krągłość oraz gładką skórę sprawdza solennie, jakby wątpliwości miał, zjeść je czy do kuchni dać na konfiturę.
Widać, że smakosz, znawca obłoków, ziemi barw, a z tego wynika, jeśli wynika cokolwiek i prawa fizyki nie zmieni,
że on przyjechał sto lat temu z Kalnika.
Dwie rozmowy
pod Dworcem Centralnym
pamięci Leszka Bugajskiego
1.
Odprowadzam mojego starego przyjaciela na dworzec,
do odjazdu pociągu zostało jeszcze trochę czasu,
stoimy w tłumie na peronie
i rozmawiamy,
rozmawiamy i gadamy,
o życiu gadamy, i tak schodzi nam życie, na gadaniu o życiu.
Sandomierz, 1995
styczeń–marzec 2026
LiryDram 75

