Page 109 - 38_LiryDram_2023
P. 109

triada: piękno, dobro i prawda pozostają często w sferze idei, drugi nawiązujący do starożyt- nych Chin i nauki Konfucjusza, że siłą niczego się nie osiągnie. Pozostaje więc tylko łagodna perswazja i siła argumentu, ale jak widać dla wielu to zbyt dużo.
Jednak dla Joachima Neandera owa mniej- szość, która chce żyć w prawdzie i chce o nią zabiegać, jest tak ważna, że to jej, jako odbior- com swoim przemyśleń ubranych w kostium literacki, dedykuje swoje wiersze. Wybór liry- ki, jako środka przekazu prawdy o świecie, ma od dawna ogromne znaczenie dla tego Poety także z następującego powodu – polemizując z mediami, odrzuca wszelkie for- my publicystyczne, mogące być wyrazicielka- mi Jego poglądów w sposób prześmiewczy. Jak nikt inny zdaje sobie sprawę z tego, że współczesna publicystyka nie jest obiektyw- na, bo na to, że każdy wydawca ma profil uzależniony od udziałowców i reklamodaw- ców, a nawet niezależni influencerzy mniej lub bardziej świadomie reprezentują czyjeś interesy, nakładają się liczne, jak m.in. wyni- ka z wierszy pochodzących z niniejszego to- mu – wpływy różnych grup lobbystycznych, fundacji, stowarzyszeń i partii politycznych. Bieżące wydarzenia podawane w mediach, widziane przez pryzmat komentarzy różnych autorytetów, przefiltrowane przez popraw- ność polityczną, stają się dla Autora Już nie ma avenidas... inspiracją do pisania własnych poetyckich komentarzy. Ponadto wiele innych wyznań lirycznych ma motta lub wyraźne alu- zje do tekstów literackich i to właśnie świadczy o wielostopniowej intertekstualności tej poezji. Można zastanawiać się nawet, na ile termin li- teratura świadectwa oddaje ten fenomen twór- czy, jakim jest kronikarska pasja Poety, ponie- waż ponad sześćdziesiąt wierszy z tego tomu
ma odniesienia w postaci metryczki do źródła, zwykle prasy lub portali internetowych. Peł- niąc rolę quasi-interlokutora w tej sobie same- mu narzuconej polemice z mediami, w kontrze do nich, wkracza w obszar dyskursu, inaczej narracji, obejmującej zarówno komunikaty pi- sane, jak i mówione. W uproszczeniu odnosi się to do takiego użycia języka, które ma umożliwić komunikację na wspólnej płaszczyźnie aksjo- logicznej dla wielu wykluczających się prawd, w celu uzyskania konsensusu, który wyznacza granicę tego, co można powiedzieć na dany temat. Joachim Neander piętnuje wszystkie objawy nowomowy i pseudodefinicje, traktu- jąc je jak żałosny żargon dziennikarski i nauko- wy bełkot, kpi z nich dosadnie, co już można zauważyć w samych tytułach: Politycznie po- dejrzana karuzela, Klimatyczne uspokojenie Internetu, Rasistowski kamień, Antyrasistow- skie negowanie Holocaustu. Ponieważ pojęcie dyskursu warunkuje postrzeganie tematu, np. rdzennych mieszkańców Nigerii można nazy- wać „czarnuchami” lub Murzynami, (jak mała Murzynka z przytoczonego wcześniej utworu), Joachim Neander jest świadom tego, że jego poezja może wzbudzać różne emocje. Odnoszę wrażenie, że czasem nawet celowo prowokuje czytelnika i przysłowiowo wsadza kij w mrowi- sko, jak np. w wierszu-sprawozdaniu pt. Anty- rasistowskie negowanie Holocaustu, gdy jego podmiot liryczny referuje:
lewicowi antyrasiści twierdzą że Holocaust nie zdarzył się z powodów rasistowskich
wierzą w Krytyczną Teorię Rasy według której Biali nigdy nie mogą być ofiarami
tylko sprawcami rasizmu
styczeń–marzec 2023 LiryDram 107




























































































   107   108   109   110   111