Page 47 - 21_LIRYDRAM-2018
P. 47

nie wie, co ono oznacza. Zaczyna się lękać, bo nie wie, co myślisz, nie odkrywasz kart. Milczenie demaskuje i jest sposobem auto- obrony. To również utwór pisany w szcze- gólnych okolicznościach, tych samych co przywołany przez ciebie zgodzę się na wszystko. On także jest ironiczny.
Jak postrzegasz udany związek z kobietą? Kim musiałaby być, żeby dać ci szczęście? W niejednym wierszu podkreślasz potrzebę podobnego postrzegania tej samej rzeczy- wistości. Na przykład w Liryku-spotkaniu: patrzymy sobie krótko w oczy jakbyśmy chcieli zapytać/ o świat na zewnątrz nas czy widzimy go jednakowo, czy w Wieży Babel: mówię: klucz dzikich gęsi/ ty rozu- miesz: nie mamy mięsa. Piszesz też o cię- żarze, jaki niesie bliskość: tak objuczony/ nie mogę ruszyć się z miejsca (wiersz Gdy się żegnamy). Również o wzajemnym psy- chologicznym zabijaniu się: z twoim w ple- cach nożem chodzę/ ty krew moją masz na sobie (wiersz Według Szekspira). A zatem jak postrzegasz istotę związku z kobietą? Czy współczesny wykształcony mężczyzna, twórca potrzebuje stałego związku z ko- bietą? Czy też uważa go za formę zniewo- lenia, na którą nie jest w stanie się dłużej godzić? Czy we współczesnym świecie jest jeszcze miejsce na trwałe uczucia?
– Wiesz, każda kobieta daje inaczej. Oczywi- ście, mam na myśli szczęście... Wspaniale jest, kiedy dochodzi do porozumienia. Ale też nie wykluczam „pięknego różnienia się”. Ni- gdy bym się z bliską kobietą nie kłócił o świa- topogląd. W związku ma się pogląd wyłącznie na siebie. Ona na niego, on na nią. Nieważne czy wierząca, czy nie, biała czy... niewidzial- na, choć to ostatnie niekiedy nie byłoby tak
zupełnie głupie... Lojalność, zrozumienie, cierpliwość są nieodzowne. I to niezależnie od epoki, wykształcenia. Pragną tego zarów- no kobiety, jak i mężczyźni. Poeci są szczegól- nie wrażliwi, potrzebują muz, swoistych „mi- nistrantek”. To znowu bardzo indywidualne. Jedni tęsknią za herod-babami, inni za ule- głymi istotkami. Na trwałe uczucie można li- czyć wtedy, gdy się napotka kobietę kumulu- jącą w sobie te wszystkie cechy, których ocze- kuje druga strona. Jest opiekuńcza i zaradna, jednocześnie czuła. Dyskretna, nienarzuca- jąca się ze swoim zdaniem, ale i stanowcza, zdecydowana. Przewodniczka i zarazem ktoś, kto szuka w mężczyźnie oparcia. Osoba tole- rancyjna i z dużym poczuciem humoru, któ- ra rozumie cyniczne żarty partnera, podziela poczucie absurdalności świata, interesuje się jego twórczością. A nawet taka, która cierpli- wie znosi jego przykre humory, demonstro- wanie poczucia zniewolenia, o jakim mówisz. I nie tragizuje z tego powodu. To wszystko dzieje się w psychologicznym wymiarze. Przy takiej osobie się trwa, ale pod warunkiem, że jest się przekonanym, że to „ta jedyna”. Mo- gę z autopsji powiedzieć, że trwałe uczucie jest możliwe. Natomiast w Gdy się żegnamy chodzi o tęsknotę, o wyobraźnię, w której ży- ją szczęśliwe chwile, a więc czyjaś obecność, ale i całe mieszkanie, szafy, okna, powie- trze... Ciężar chwilowego nawet rozstania... To dobrze, kiedy wiersz staje się wieloznacz- ny, a interpretator odkrywa w nim jeszcze inne pokłady znaczeń, których początkowo twórca tak dokładnie nie dostrzegał. Cieszę się, że tak to odebrałaś.
Wiem, iż ostatnio uciekłeś z miasta i prze- niosłeś się w miejsce zaciszne. Czy to twój protest przeciwko obcowaniu z miejskim
październik–grudzień 2018 LiryDram 45


































































































   45   46   47   48   49