Page 50 - 21_LIRYDRAM-2018
P. 50

nie pójdziemy z mieczami na stacje telewizyj- ne, nie będziemy piłami podpiłowywać nadaj- ników radiowych... Gdybyśmy jednak spoj- rzeli na tę sprawę z drugiej strony, to czy kul- tura kiedykolwiek była dla wszystkich?
Mnie nie chodzi o masowość, bo rzeczywi- ście kultura sama w sobie jest elitarna, tylko czy naprawdę musiało tak się stać, że wszel- kie działania kulturalne schodzą na dalszy plan?
– Widocznie musiało! Nie jest to zjawisko ty- powo polskie, jest to zjawisko światowe. Jed- nak te środki audiowizualne, komercja, ob- raz, reklama wypierają w zastraszający spo- sób słowo pisane i – niestety – nie możemy położyć tamy, nie możemy się temu zjawisku przeciwstawiać w sposób skuteczny.
Pewnie nasza kultura nie odzyska już tego dawnego, renesansowego blasku, ale wie- rzysz chyba w to, że przestaną obowiązywać zasady wolnej amerykanki, kiedy to o pie- niądzach na działania kulturalne decydują ludzie niemający z nią nic wspólnego... Ma- ło tego, stają się oni coraz częściej wielkimi autorytetami. Czy o to nam wszystkim cho- dzi?
– Mówi się, że zło jest bardziej spektakularne i rzuca się w oczy, a dobro nie. Ten zalew kolo- rowych mediów jest właśnie bardziej spekta- kularny, ale nie należy aż tak bardzo narzekać. Weźmy choćby konkursy poetyckie, na które po trzysta osób przysyła swoje wiersze. To są młodzi ludzie, którzy nie wzięli się z księży- ca i nagle zainteresowali się poezją. Śledzą sytuację w kraju, czytają książki, może nie tak, jakbyśmy tego chcieli, ale jednak. Oni pi- szą wiersze, z których można nawet wybrać utwory do nagród. Więc są to w końcu nie tyl-
ko potencjalni poeci, ale także potencjalni czy- telnicy poezji.
Zajmujesz się literaturą wiele lat, sam jesteś poetą, czy nie uważasz więc, że jednak ta na- sza dzisiejsza poezja straciła swój błysk, któ- ry miała jeszcze kilka lat temu?
– ...(chwilę zastanawia się) Może i tak. Wie- le tak zwanych reklamowanych zjawisk po- etyckich, głównie z kręgów krakowskich, jest podszytych amatorszczyzną i tzw. subkul- turą. Możemy wziąć nieśmiertelny przykład Masłowskiej, kiedy mówi się o tym wprost – oprócz zauroczonych starych pryków – że jest to też taki wytwór subkultury, że to nie jest ten język odkrywczy, o który nam chodzi. Nie mówiono o prozie Brychta, Hłaski czy No- wakowskiego, że to subkultura, tylko że jest to świadome przetworzenie literackie. A jest to zupełnie coś innego. W poezji zachodzi to samo zjawisko. Weźmy tzw. młode gwiazdy poetyckie – wszystko wywodzi się z subkultur, jest podszyte amatorszczyzną, nie ma w tej li- teraturze pytań o rzeczy ważne... To wszystko jest po prostu wtórne. A jeszcze do tego do- łóżmy nonszalancję i nieuctwo, to będziemy mieć pełny obraz. Albo koniunkturalną dewo- cję i modne plucie na wszystko, co było przed 1990 rokiem. Nie ma w tej literaturze żadnej kontynuacji, polemiki z tradycją. Ich bunt nie jest buntem wobec czegoś, tylko buntem dla buntu. Brakuje nowych propozycji artystycz- nych. Nie wystarczy wyśmiać wiersz Miłosza i go sparafrazować – ja tu nie bronię Miłosza – ale żeby go wyśmiać i zdezawuować, trzeba przedstawić i przeciwstawić konkretną propo- zycję, a nie kpinę.
Wydaje mi się, że do tego wszystkiego, o czym mówisz, należy dodać problem aka-
48 LiryDram październik–grudzień 2018


































































































   48   49   50   51   52