Page 90 - 21_LIRYDRAM-2018
P. 90

z zachowania proporcji, harmonii barw, dźwięków, stosowności, umiaru i użyteczno- ści, odbierane przez zmysły. Dopatrywał się złożonego istnienia piękna: idealnego, ducho- wego, moralnego, naturalnego, cielesnego i obiektywnego. Jednak obecnie obowiązujące wzorce piękna nie są stałe, gdyż artyści, po- szukując własnych de nicji piękna, niezależ- nych od wcześniejszych kanonów, często sami popadają w skrajności, zaś piękno widziane przez nich postrzegane jest jako subiektywne – zależne od gustu lub upodobań. W świetle tych rozważań bardzo ciekawa i adekwatna wydaje się de nicja poezji Paula Valéry: Pod nazwą poezji rozumiane są dwie różne rzeczy, które jednak w pewnym punkcie łączą się ze sobą. Poezja (...) jest sztuką opartą na mowie. Ale ma też znaczenie ogólniejsze (...): wyraża pewien stan umysłu.
Paul Valéry nie akceptował powieści jako ga- tunku, odmawiając jej walorów estetycz- nych, natomiast wiersz nazwał „świętem in- telektu”: cenił zatem bardziej poetów niż prozaików. Z kolei postawę Ignacego S. Fiuta na pewno cechuje pobłażliwy dystans, gdyż lekka ironia pojawia się, nawet w tak lirycz- nym, wydawałoby się z pozoru, wyznaniu, ja- kim jest utwór Przeciw inkwizytorom słowa. I także ten wiersz, zwrócony ku poetom, nie- sie w postaci przesłania tzw. dobrą radę i roz- poczyna się apostrofą: poeci – / nie przepy- chajcie się na stromej / ścieżce na Pranas. Także w tym przypadku mamy nawiązanie do mitologii greckiej, gdyż przywołana me- tafora, symbolizująca doskonałość osiągnię- tą w sztuce, a szczególnie w poezji, odwołuje się do górskiego szczytu Parnas, który był sie- dzibą Apollona – boga uważanego za patro- na sztuki – i jego orszaku złożonego z muz. Również jako lapidarna metafora wybrzmie-
wa kolejna fraza: cokoły i marmurowe tablice, gdyż są symbolami chwały, użyte są w zna- czeniu wyniesienia do najwyższych godno- ści, przynoszące splendor i sławę pośmiertną, a w tym kontekście najzwyklejszy kolokwial- ny zwrot: nie oczekujcie nagród i orderów na- biera znamion przenośni, jako wywyższenie przez władców i rządzących, staje się sym- bolem ich akceptacji, co czyni poetę w jakimś stopniu zniewolonym. Wszak to oni – wład- cy i rządy – często wbrew demokratycznym hasłom stają się tyranami i na wielbiących wolność poetów nakładają kaganiec w posta- ci cenzury. Jednak tytuł, odwołując się do in- kwizytorów, ma szersze znaczenie, ponieważ to właśnie dostojnicy Kościoła, powołując się na sąd boży, zadawali największe tortury. Kie- dy jednoznacznie odczytujemy słowo: prze- ciw, które w tytule oznacza sprzeciw wobec cenzorów, to na samym początku wywołanie poetów wprowadza nas w dysonans poznaw- czy. Jednak celowo Ignacy S. Fiut czyni woltę, podmiot liryczny buntuje się nie wprost, gdyż wcale nie krytykuje cenzorów poezji, tylko krytykując i przestrzegając jednocześnie po- etów, chce skłonić ich do zmiany postawy wo- bec roli poety i literatury, a przed wszystkim wytykając im egoistyczny nieustanny bieg po laury – nie przepychajcie – pragnie ocalić po- ezję wolną od wszelkich negatywnych uczuć. Czy wtedy wytrąci oręż cenzorom? Jednak poeta zdaje sobie sprawę z faktu, że sama krytyka nie wystarczy. Potrzebne są zalece- nia, jednak nie są to podręcznikowe wskazów- ki, tylko zachęta do kochania, ale nie takiego ogólnego jak w przykazaniu o miłowaniu bliź- niego.
Ignacy S. Fiut konsekwentnie od samego po- czątku gra na bardzo wyra nowanej, żartobli- wej nucie ironii, a gdy w drugiej części wier-
88 LiryDram październik–grudzień 2018


































































































   88   89   90   91   92