Page 119 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 119

cert / za koncertem gramy na cztery ręce / aż wtulona w nokturn zasypiam. I właśnie w tym miejscu należałoby przypomnieć, że wielopoziomowy sposób metaforyzacji afektywnych przeżyć podmiotu liryczne- go i konceptualizacji zawiłych relacji mię- dzy kochankami w tej zmysłowej i erotycz- nej miłosnej poezji jest bardzo oryginalną metodą Autorki, choć niewątpliwie czer- pie Ona z tradycji Awangardy Krakowskiej. To wtedy głównym narzędziem poetyckiej kreacji uczyniono metaforę, która okazała się najbardziej ekonomicznym generato- rem znaczenia i była zaprzeczeniem trady- cyjnego rozumienia przenośni jako ozdoby poetyckiej wypowiedzi. Twórca i teoretyk Tadeusz Peiper (1891–1969) wielokrotnie podkreślał, że najistotniejszym walorem metafory jest oszczędność wyrazu, gdyż będąc skróconym porównaniem, kreuje no- we niecodzienne znaczenia w sposób naj- bardziej skondensowany. Przywołany przed chwilą wiersz bez tytułu, podobnie jak wcześniej omówione, jest bardzo zmeta- foryzowany; ma także wiele sensów z po- zoru ukrytych, z których przywołam tyl- ko dwa: jeden związany z odą do radości jako osobistym motywem kochanka, któ- ry jest w pogodnym nastroju, i jednocze- śnie z osobliwą grą słów: Odę do radości napisał Fryderyk Schiller (1785), a muzykę do niej skomponował Ludwig van Beetho- ven (IX Symfonia). Drugi ukryty sens w tej niezwykle pięknej frazie rozpoczynającej wiersz: mówią / bez muzyki nie ma // życia / teraz wiem jesteś muzyką, odnosi się do starożytnej (szkoła pitagorejska) koncepcji harmonii sfer, w myśl której kosmos (cia- ła niebieskie), opierając się na tych samych stosunkach liczbowych co strój dźwiękowy,
rozbrzmiewa nieustającą harmonią, niesły- szalną dla ludzi muzyką, a ślady tej koncep- cji zauważalne są w XVII wieku u Johanne- sa Keplera. Nieprzypadkowe nagromadze- nie terminów muzycznych właśnie w tym utworze (koncert, nokturn, sonata) dodat- kowo podkreśla rolę muzyki w życiu wrażli- wych kochanków, harmonię ich dusz zgod- nie zespoloną z otaczający ich światem, przywołuje znane utwory, np. Sonatę księ- życową Ludwiga van Beethovena lub nok- turny na fortepian Fryderyka Chopina. Jed- nak zupełnie zaskakującym zabiegiem jest (jak na bardzo dobrą puentę przystało) wy- korzystanie mocno zakorzenionej w kultu- rze frazy, choć nie wszystkim niestety zna- jomej: sine musica nulla vita (bez muzyki nie ma życia), która doczekała się w cza- sach współczesnych wielu wspaniałych in- terpretacji muzycznych, nawet na chóry śpiewające a cappella. W ten oto prosty, czytelny sposób Autorka stawia znak rów- ności między muzyką i miłością, a poprzez zagęszczone znaczeniowo metafory Poet- ka wprowadza nas w otoczony niezwykłym czarem muzyki świat zakochanej kobiety: i już nie wiem kiedy koncert / za koncertem gramy na cztery ręce / aż wtulona w nok- turn zasypiam / i przenosisz mnie na drugą / stronę nocy sonatą księżyca.
Przechodząc do konkluzji, pragnę zauważyć, że miłosna liryka Małgorzaty Hrycaj może, ale zupełnie nie musi być odbierana wyłącz- nie jako liryka osobista. Choćby i dlatego, że przeżycia Autora i podmiotu lirycznego to doznania (bez wnikania w szczegóły) dwu różnych osób, ale przede wszystkim dlatego, że bogactwo i oryginalność literackiej kre- acji z tomu Pod baldachimem krwawnika są tak samo zauważalne na pierwszy rzut oka,
październik-grudzień 2016 LiryDram 117


































































































   117   118   119   120   121