Page 32 - 04_LiryDram
P. 32
stwierdzenie, że debiutancki tom młodej poetki Ady Jarosz pt. Rozdrożami jest doj- rzałym dziełem, nie jest na wyrost. Poet- ka w cytowanym wierszu pisze, że niestety i góry nie te same i nie tylko czas je zmie- nił, już na samym początku, sarkastycznie oceniając swoje osiągnięcia, zauważa: pani Mario nad Komańczą jesień się unosi/a góry opornie tłoczą się w wiersz. I dobrze te frazy brzmią nie tylko w warstwie językowej i sty- listycznej (zastosowane są dwie przenośnie), ładnie komponują się oba obrazy na zasadzie kontrastu (unosi lekko – opornie tłoczy). Jest w tym wyznaniu lirycznym szalona i gorz- ka prawda o pisaniu, gdyż podmiot w tym wypadku może być utożsamiany z Autorką. Oporność gór to w gruncie rzeczy nic innego jak sam opór materii słowa i formy, to przy- znanie się do pracy nad warsztatem, nad brakiem natchnienia, bo któż dzisiaj pisze na- tchniony! Romantyczny poeta i jego sposób przeżywania świata i opisywania wierszem odszedł w niebyt już dawno, ba, nawet tak wyważony logarytmicznie nieodległy świat Jerzego Harasymowicza też już przepadł na zawsze z rozwianymi na wietrze w Bieszcza- dach prochami Poety. Ale Autorka nie pod- daje się zwątpieniu, choć jednocześnie pisze i o przemijaniu stare cmentarze połemkow- skie/quadom rozpędzić się nie pozwalają/ jakby pilnowane były przez dusze cerkiewne i pokorze wobec niełatwej sztuki tworzenia. W gruncie rzeczy ów „cały wywód filozo- ficzny” o bieszczadzkich związkach z poezją kończy optymistycznie: zaparzę w czajniku wodę kiedy zasyczy jak ptak/zrobimy herbatę z habkowickim miodem.
___________
Adriana Jarosz „Rozdrożami”, Wydawnictwo
SIGNO, Kraków 2014, ss.72
30 LiryDram lipiec–wrzesień 2014
Z dołu
do góry
Andrzej Walter
P oezja Magdaleny Węgrzynowicz- -Plichty ma w sobie coś urzeka- jącego. Od zawsze koncentrowała moją uwagę z perspektywy odmiennego punk- tu widzenia, a jednocześnie zbliżała mnie do tożsamej tęsknoty za czymś lepszym, piękniejszym i wspanialszym. Odkrywa- łem z czasem, że opuszczali nas – ci sami – wszyscy bogowie, że to mój błąd, że nie rozumiem tej prostej prawdy, iż ludzka wdzięczność dziwnymi, krętymi drogami chodzi... oraz inne niezliczone refleksje, które moglibyśmy z Magdą między siebie solidarnie podzielić. Przestałem się temu dziwić, kiedy zrozumiałem, że jesteśmy

