Page 255 - Besson&Demona
P. 255

... O SPORCIE
TAK WYGLĄDAŁ KRAJ, KTÓRY PRZEGRAŁ WOJNĘ...
Ze Stargardu dojechaliśmy do Poznania, a tam przycze- piono nasze wagony do pociągu pośpiesznego. To był znamien- ny czerwiec – poznańscy robotnicy wyszli na ulice, w związku z czym cała granica na lewym brzegu Odry była obstawiona działami z lufami wymierzonymi na wschód, a na stacjach na te- renie NRD, na których pociąg się zatrzymywał, natychmiast był obstawiany wojskiem. Mimo to względnie szybko dojechaliśmy do Akwizgranu. Konie po wyładowaniu prowadziliśmy w ręku na drugą stronę miasta do stajen mieszczących się na terenie za- wodów. Po ulokowaniu koni i załatwieniu wszystkich formalności – zamówienie na paszę, zapisy do konkursów na pierwszy dzień zawodów – pojechaliśmy mikrobusem do hotelu. Kierowcą tego busika był bardzo miły Herr Peter, który woził nas potem przez wiele kolejnych lat. Zostaliśmy zakwaterowani w ekskluzywnym hotelu Quelenhoff, w którym mieszkali komisja sędziowska i naj- lepsze ekipy: Włochów, Francuzów, Hiszpanów, Anglików, Irland- czyków i Amerykanów. Nas, przybyłych z innego świata, też tam umieszczono, ale tylko jeden raz.
To, co zobaczyliśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Rozświetlone ulice, piękne wystawy, sklepy pełne najróżniej- szych towarów, wieczorny ruch, ludzie roześmiani, szczęśliwi. Tak wyglądało stosunkowo nieduże niemieckie miasto dwana- ście lat po przegranej wojnie. Poczuliśmy się jak małe zagubione dzieci w świecie jak z bajki. To był wstrząs nie do opisania, który na pewno odbił się na naszym samopoczuciu, a tym samym na wynikach.
Zawody w Akwizgranie odbywały się bezpośrednio po olimpiadzie w Sztokholmie, zetknęliśmy się więc z wszystkimi olimpijczykami. Przyszło nam walczyć z medalistami olimpijskimi, poza Winkle- rem, który uległ kontuzji (mimo to zdobył złoty medal) i musiał przejść operację, w związku z czym z tych zawodów był wyłączony.
CO MI DAŁ AKWIZGRAN?
Olbrzymi stadion otoczony był wówczas jedną krytą try- buną, budynkiem biurowym, nad którym znajdowała się loża sędziowska, a obok trybuna dla zawodników, dookoła zaś były
Taki identyfikator nosili jeźdźcy
na mistrzostwach Europy w skokach przez przeszkody w Akwizgranie w 1956 r.
– 253 –


































































































   253   254   255   256   257