Page 266 - Besson&Demona
P. 266
Ziemia włoska okazała się dla nas gościnna.
BESSON I DEMONA
Serdecznie witali go dawni koledzy: gen. Formigli – prezes włoskiej Fe- deracji Jeździeckiej, gen. Lecchio – srebrny medalista olimpijski z Pary- ża w 1924 roku i uczestnik zawodów w Łazienkach, czy płk Guttiares, również znajomy z Rzymu i Łazie- nek. W poszczególnych konkursach osiągaliśmy wyniki na poziomie połowy startujących, więc nie by- ło sukcesów, ale kompromitacji też nie. Najlepszym polskim wynikiem był mój, zająłem czwarte miejsce w konkursie pożegnania.
TYM RAZEM W SMOKINGACH
W sobotę wieczorem przed Pucharem Narodów na przedmie- ściach Rzymu odbył się wielki bal w kasynie szkoły o cerskiej w sławnym Tor di Quinto. Tym ra- zem byliśmy przygotowani na taki obrót sprawy, w przeciwieństwie do naszej pierwszej wyprawy do Akwizgranu, gdzie również zosta- liśmy zaproszeni na bal do pięk- nej sali w Ratuszu. Oczywiście obowiązywały stroje wieczorowe: panie w długich sukniach, pano- wie we frakach lub smokingach. My wówczas nic takiego nie mie- liśmy (dobrze, że choć przywieź- liśmy ciemne ubrania). Gospoda- rze, znając naszą sytuację, prosili, abyśmy mimo wszystko wzięli udział w tym balu. Choć nikt nie dał nam do zrozumienia, że nasze stroje są nieodpowiednie, muszę
– 264 –

