Page 280 - Besson&Demona
P. 280
Na temat „końskiego sportu” w Polsce niemieccy pasjonaci tej dyscypliny mogli przeczytać m.in. w artykule Witolda Domańskiego.
BESSON I DEMONA
Zawody jeździeckie wzbudzają nie mniejsze emocje niż gonitwy...
na Ekspresji. Mimo tylko 4 pkt Mitryda- ta i bardzo płynnej jazdy przegraliśmy z Rumunami, którzy mieli cztery zrzutki. No cóż, tak bywa...
NIGDY WIĘCEJ JEJ NIE ZOBACZYŁEM...
W Bukareszcie udaliśmy się do wskazanego hotelu. W recepcji dopełni- liśmy formalności meldunkowych i ode- braliśmy klucze do pokoi. Jak to w takim zamieszaniu bywa, trener, pan Mossakow- ski, przez pomyłkę wziął klucz od pokoju, w którym byliśmy zameldowani Jurek Gra- bowski i ja. Ponieważ szefostwo ekipy już się rozgościło w naszym pokoju, więc my zajęliśmy ich. Wydawało się, że ta zamiana jest bez znaczenia i tak przemieszkaliśmy całe zawody. Jak się okazało, banalna po- myłka odegrała w mojej bukareszteńskiej historii (a pewnie i w całym życiu) dość istotną rolę.
Po pucharze i wieczornym konkursie Ju- rek i ja zaprosiliśmy na kolację i dancing dwie amazonki włoskie, siostry Serven- ti – bardzo ładną Natalię i postawną Ju- lię. Pod koniec kolacji przysiadła się do nas znajoma „naszych” amazonek, francuska dziennikarka. Ładna i bardzo sympatycz- na. Bardzo mi się z nią miło rozmawia- ło (lekcje z Mademoiselle, choć okupione cierpieniem, nie poszły na marne!), tań- czyłem z nią raz czy dwa (tańczyła dosko- nale). Nasz wieczór się kończył. Przy poże- gnaniu zapewnialiśmy, że przecież jeszcze się spotkamy, więc: „Do widzenia, do ju- tra”. Wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać. Nazajutrz był ostatni dzień zawodów i ku mojemu żalowi Francuzki już nie spo-
– 278 –

