Page 303 - Besson&Demona
P. 303
Na szczęście wstrząs mózgu nie był groźny i szybko doszedł do siebie. Konkurs sześciu stacjonat wygrał Rumun Barbucëano na Robocie, a Janusz Nowak na Fisie był czwarty.
JESTEM JEDENASTY NA ŚWIECIE!
Następnego dnia korzystaliśmy z wypoczynku w Lipsku, a potem wyruszyli- śmy do Akwizgranu, gdzie po trzech dniach czekała nas poważna batalia. Na te kon- kursy w Akwizgranie, największe zawody przed igrzyskami olimpijskimi w Rzymie, zjechała cała czołówka jeździecka z 25 krajów. Zabrakło jedynie Włochów, czyli gospo- darzy olimpiady, i ekipy francuskiej.
W pierwszym dniu zawodów odbyły się dwa konkursy otwarcia, w których startowa- liśmy we trzech: Janusz Nowak na Fisie i Mitrydacie, Jerzy Grabowski na Demagogu i Don Hubertusie i ja, oczywiście, na Bessonie. Nowak na Fisie w tej doborowej kom- panii zajął siódme miejsce.
Drugiego dnia walczyliśmy o kwali kację do Wielkiej Nagrody Europy, w której star- towałem na Dukacie. W kwali kacjach wzięło udział 50 koni. Wygrał je Fritz Thiede- mann na Meteorze, Dukat uplasował się na dwunastej pozycji, mając bezpośrednio za sobą Hansa-Güntera Winklera na Halli i Rumuna Langa na Rubinie. W drugim dniu kwali kacje do Wielkiej Nagrody Europy zostały rozegrane na zasadzie konkursu potę- gi skoku. Dukat skakał źle i choć właśnie w tym konkursie powinien być bezbłędny, to jednak zrobił dwie zrzutki i zajęliśmy 17. miejsce (w kwali kacjach spadliśmy na 13). W tym konkursie zwyciężyli ex aequo Francesco Goyaga (Hiszpania) na Desiere, Willy Steinkraus i G. Morris. Trzecie kwali kacje, konkurs szybkości, odbyły się w ulewnym deszczu. Ostatecznie z 31 zawodników po trzech kwali kacjach siedemnastu zostało dopuszczonych do nału do Wielkiej Nagrody Europy. Między nimi znalazłem się ja – na 11. miejscu. Choć jeszcze nie było nału, to już był to dla mnie wielki sukces. Byłem przecież jedenasty na świecie!
Finał Wielkiej Nagrody Europy okazał się moim wielkim sukcesem, a jednocześnie wielką przegraną. Ranek był ładny, ale gromadzące się później chmury zapowiadały bardzo niepewną pogodę. W końcu spadł deszcz, podłoże stadionu rozmiękło i było śliskie, co stwarzało dodatkowe trudności dla koni tak ciężkich jak Dukat. Parkur na- łu postawiony był ciężko, ale fair. Większość przeszkód miała maksymalne wymiary. Przy tak ciężkim podłożu ten parkur stawał się jeszcze cięższy.
PUBLICZNOŚĆ JĘKNĘŁA, A MNIE DO SZCZĘŚCIA ZABRAKŁO 0,25 PUNKTU Startowaliśmy w odwrotnej kolejności do miejsc zajętych w kwali kacjach, je-
chałem więc jako siódmy. Zależało mi bardzo, aby w tym doborowym towarzystwie
– 301 –
... O SPORCIE

