Page 443 - Besson&Demona
P. 443

...O POLOWANIACH
Moszna, polowanie leśne, 1966 r. Ja jako prowadzący polowanie podaję losy; pierwszy z lewej pan Żabiński, trzeci pan Masny, pierwszy z prawej dyrektor SK Moszna Jan Poźniak.
komicie zorganizowane, pogoda piękna, śladów po dzikach dużo, tyle tylko, że jakby się pod ziemię zapadły. Właściwie to już polowanie się kończyło, kiedy znakomity foks- terier zaczął w miocie głosić, lecz niestety gon poszedł do tyłu, a na mnie wyskoczył na linię mały przelatek. Strzeliłem. To był jedyny dzik, który tego dnia padł, i to... z tej zapomnianej kuli. Cóż, nie należy być przesądnym. Także na polowaniach.
ALEŚ GO PAN SPAPRAŁ!
Z tym moim sztucerem był kłopot. Ze względu na marny stan techniczny mia- łem trudności z zarejestrowaniem go. Przeciągałem sprawę, ponieważ, no cóż, strzelało mi się z niego doskonale. Kiedyś w Janowie Podlaskim polowaliśmy na dziki. Stanowi- sko miałem na otwartej przestrzeni, na młodziutkich sadzonkach. W pewnej chwili zo- baczyłem lisa, który wyszedł z młodnika i sznurował przede mną na jakieś siedemdzie- siąt metrów. Strzeliłem, lis został w ogniu. Jeden z naganiaczy wyszedł wprost na lisa
– 441 –


































































































   441   442   443   444   445