Page 446 - Besson&Demona
P. 446
BESSON I DEMONA
Niebieszczany, 1985 r., brydż. Od lewej: Andrzej Morawski, ja, rozgrywa Wacław Morawski
z Pawłem Morawskim, kibicuje moja siostra Zofia Morawska, ja.
dosłownie pięćdziesięciu metrów. Po polowaniu w Niebieszczanach czekała na nas, jak zawsze, znakomita kolacja. Zosia znała nasze ulubione potrawy i zawsze zaspokajała kulinarne zachcianki domowników.
Nazajutrz zbieraliśmy się o dziewiątej na śniadanie, a po śniadaniu, oczy- wiście, ostry brydż do obiadu. Andrzej znakomicie rozgrywał, miał też swój sposób licytowania (według systemu Mulinardiego, choć szczerze mówiąc, nie wiem, czy taki kiedykolwiek istniał). Często, niezależnie od tego, jakie miał karty, rozpoczynał licytację dwoma bez atu. Grając z nim, tylko przy bardzo mocnej karcie można się było starać przejąć inicjatywę. Za to z Anusią Morawską, ładną, wysoką, zgrabną, o uroczym uśmiechu i dodających wdzięku dołeczkach w policzkach, przyjemnie było grać nie tylko ze względu na jej umiejętności. Przede wszystkim była bardzo wy- rozumiała dla mnie. Rzadko grywałem w brydża i moje umiejętności były
– 444 –

