Page 495 - Besson&Demona
P. 495

Jako inspektor bywał na przeglądach w SK Strzelce Opolskie. Dyrektor tej stadni- ny nie był koniarzem i kiedy jeździł zaprzęgiem dwiema klaczami śląskimi, to niższa chodziła po prawej stronie, a wyższa po lewej. Denerwowało to inspektora Marcho- wieckiego, wydał zatem polecenie, aby zaprzęgano klacze prawidłowo, czyli odwrot- nie. Kiedy przyjechał po roku, znów klacze chodziły jak dawniej. Tym razem inspekcja zakończyła się awanturą. Pan Marchowiecki nie ukrywał oburzenia, że polecenia nie są respektowane. O jego zdenerwowaniu świadczył tik – podnosił jedno ramię – więc naprawdę musiała go ta niesubordynacja zirytować.
Później był jeszcze dyrektorem Stadniny Koni w Walewicach, gdzie spotkał się ze swo- imi uratowanymi klaczami. Z Walewic przeszedł na tor wyścigowy na Służewcu. Tam, do czasu przejścia na emeryturę, pracował na stanowisku kierownika gospodarczego. Jak to najczęściej bywa, jako osoba nietuzinkowa, wybitna nie tylko miał przyjaciół, lecz także wrogów... Ja wspominam go jak najlepiej.
...O LUDZIACH
W 1941 r. Tadeusz Marchowiecki (pierwszy z lewej) pełnił funkcję asystenta technicznego komendanta stadniny w Janowie Podlaskim. Obok stoi wojskowy komendant stadniny podpułkownik Hans Felgiebel, zaś ogier to półkrwi arab Trzos.
– 493 –


































































































   493   494   495   496   497