Page 509 - Besson&Demona
P. 509
swojego ojca. Po studiach odbył praktykę w arabskiej stadninie w Posadowie, następ- nie został przeniesiony do stadniny w Janowie Podlaskim, skąd z kolei przeszedł do stadniny w Michalowie na stanowisko kierownika tworzącej się właśnie stadniny koni arabskich. Wreszcie w stadninie w Michałowie został zastępcą dyrektora ds. hodowli koni. Wkrótce dał się poznać jako zdolny organizator i po kilku utarczkach z komiteta- mi powiatowymi w Pińczowie i wojewódzkim w Kielcach otrzymał nominację na dy- rektora. Tę funkcję pełnił znakomicie do przejścia na emeryturę.
Był świetnym organizatorem z ogromnym talentem i umiejętnością patrzenia w przy- szłość. Potra ł wykorzystać ówczesną hossę na polskie araby. Uzyskiwał wówczas wy- sokie ceny w dolarach. Lokował zdobywane dewizy na bardzo korzystne lokaty. W ten sposób w krótkim czasie stadnina koni Michałów stała się jednym z najsilniejszych eko- nomicznie przedsiębiorstw w Zjednoczeniu Hodowli Zarodowej. Ignacy Jaworowski był genialnym hodowcą, miał zmysł wizjonerski. Stanowczość, a właściwie upór w dążeniu do wymarzonego typu konia i wytyczonego sobie celu przynosiły fantastyczne efekty. Był niepokorny i nieustępliwy, dzięki czemu wyhodował siwe stado matek michałowskich w typie saklawi. Najlepsze na świecie! Jego niezawodny zmysł hodowlany pozwalał mu trafnie sięgać nawet po mało znane ogiery czołowe. Wybór Monogramma był strzałem w dziesiątkę, córki tego ogiera do dziś zdobywają laury na obu półkulach.
Dyrektor Jaworowski dużo wymagał od osób mu podległych, ale równie dużo wyma- gał od siebie. W stosunku do pracowników potra ł być wręcz przykry, zwłaszcza dla służb zootechnicznych. Ale kto te wymagania wytrzymywał, później w życiu hodow- lanym się sprawdzał.
Pracę w stadninach zaczynaliśmy z Ignacym prawie w tym samym czasie. Zastana- wiałem się często, jak by się nasze losy potoczyły, gdybyśmy zostali przez władze ho- dowlane skierowani odwrotnie – Ignacy do Kozienic, a ja do Posadowa i Janowa. Czy Ignacy stałby się znakomitym folbluciarzem? Mnie od dziecka znacznie bardziej intere- sowały folbluty i półkrew w typie sportowym. Czy skierowanie do Posadowa i Janowa nie wpłynęłoby jednak na zmianę tych zainteresowań? Ignacy Jaworowski miał wielkie szczęście przekazując po przejściu na emeryturę swoje ukochane dziecko wychowan- kowi inżynierowi Jerzemu Białobokowi, który pod jego ręką przeszedł twardą szkołę na wszystkich szczeblach hierarchii, poczynając od praktykanta, prezentera, koniuszego, aż do jego zastępcy. Darzył inżyniera Białoboka pełnym zaufaniem. Wierzył, że w jego rękach los stadniny jest na długie lata niezagrożony. I tym razem instynkt go nie zwiódł. Jerzy Białobok okazał się znakomitym gospodarzem i hodowcą, kontynuatorem myśli Ignacego Jaworowskiego. Dziś Michałów jest perłą nie tylko wśród krajowych stadnin – jest wzorowym przedsiębiorstwem hodowlano-rolniczym. Ignacy Jaworowski zmarł w Michałowie 18 września 2004 roku i tam został pochowany.
Szczęście dopisuje stadninom arabskim nie tylko ze względu na utrzymującą się modę na polskie araby, co ściśle się wiąże z niebagatelnymi dochodami. Podobnie jak Michałów, tak i Janów Podlaski, po przejściu na emeryturę Andrzeja Krzyształowicza, tra ł w godne
...O LUDZIACH
– 507 –

