Page 25 - 44_LiryDram_2024
P. 25
w Berlinie z okazji XXV-lecia kolegium Li- teratury Brandenburgii.
Ukazały się też w prasie amerykańskiej, nie- mieckiej i ukraińskiej m.in. Dzienniku Związ- kowym „Polish Daily News”, Dzienniku Kijow- skim, „Літературний Чернігів” [„Literacki Czernichów”] bukvoid.com.ua, metaphora. in.ua, zolotapektoral.te.ua., litgazeta.com. ua w Ukrainie, solsticelitmag.org w Stanach Zjednoczonych.
Otrzymałam nagrodę literacką w Ukrainie Pri- chal na Pochtoviy w Kijowie sezon 6, 2023. Uczestniczyłam w licznych festiwalach, m.in. Lisowa Pisnia w Łucku, Festiwal JI w Tarno- polu, Festiwal Litavry w Czernichowie i Ni- żynie oraz w kilku edycjach Międzynarodo- wego Święta im. T. Szewczenki – rokrocznie w innym województwie. Byłam nawet koło Donbasu na Ługańszczyźnie – w Severodo- necku i Starobielsku, ale także w Kijowie czy na Podolu w Winnicy. Odwiedzałam też kijow- skie i lwowskie targi książki, gdzie wydawcy mnie prezentowali.
Od 2020 roku jesteś w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Czy ta pra- ca zajmuje Ci dużo czasu? Czy daje większe możliwości? Co w SPP podoba Ci się najbar- dziej, a co w najbliższej przyszłości chciała- byś zmienić lub skorygować?
Trochę zajmuje. Same spotkania zarządu od- działu są zwykle raz w miesiącu (głównego nieco rzadziej, częściej mamy kontakt mailo- wy), ale z nich wynika szereg innych zobowią- zań. Organizujemy wiele wydarzeń, spotkań autorskich, konkursów, spacerów literackich, festiwal w Krynicy, współorganizujemy w Kra- kowie Festiwal Miłosza, mamy bardzo inten- sywnie wzbogacane serie wydawnicze. Czę- sto prowadzę spotkania w cyklu Rozkręcamy
literacki Kraków u nas, w siedzibie oddziału krakowskiego na ul. Kanoniczej 7, w pięknej zabytkowej kamieniczce z drewnianym po- lichromowanym barokowym stropem. Za- zwyczaj dotyczą one nowo wydanych książek w naszych seriach albo prezentacji nowych członków. Czasem sama dodaję sobie pracy, bo wymyślam jakąś akcję dla stowarzyszenia, np. ostatnio filmowanie nestorów – opraco- wałam scenariusze i zwywiadowałam 5 na- szych znanych członków i członkinię E. Ze- chenter-Spławińską, J. Barana, A. Ziemianina, W. Ligęzę i J. Neandera – zupełnie wyjątko- wego członka, który jest Niemcem, przed- wojennym danzingerem, a pisze wiersze po polsku. Zamierzamy tę aktywność kontynu- ować. Stale ubiegamy się o środki w postaci grantów. Na szczęście Michał Zabłocki, który jest prezesem oddziału, jest bardzo zaradny, jest świetnym organizatorem. W zarządzie jest dość członków, jest podział obowiązków i mamy sekretariat, jak mało który inny od- dział, ma kto orać to poletko. Właściwie teraz jest dobry czas dla naszego stowarzyszenia w Krakowie, oby tak dalej, natomiast nie jest to dobry czas dla kultury. W zarządzaniu kul- turą w skali ogólnokrajowej jest wiele do zro- bienia, wiele do zmiany, jest dużo chaosu. Odczuwamy to np. stale walcząc, aby war- szawski Dom Literatury przetrwał właśnie ja- ko niekomercyjne miejsce dla literatów, a nie zmienił funkcji, na co już były zakusy władz dzielnicy. Bardzo potrzebny jest status zawo- dowego artysty. Przykładowo w Niemczech artyści nie muszą zakładać jednoosobowych działalności gospodarczych – samozatrudnie- nia, nie są traktowani jak przedsiębiorcy, nie muszą też zawierać pojedynczych zgłaszanych do ubezpieczyciela umów o dzieło – mają du- żo prościej – każdy jako wolnozawodowiec,
lipiec–wrzesień 2024 LiryDram 23

