Page 64 - 44_LiryDram_2024
P. 64

  dóbr materialnych: arystokrację oraz burżu- azję. My współcześni jesteśmy poniekąd na- śladowcami ich zachowań.
Historycy przypominają, że z biegiem czasu kolejne gospodarcze i społeczne zmiany, opar- te choćby o takie zjawiska jak rozwój energii elektrycznej, pojawienie się w fabrykach – dzięki pomysłowi Henry’ego Forda, innowa- cyjnego wynalazku taśmy produkcyjnej, po- wstanie i boom na rynku nadzwyczaj aktyw- nych mass mediów – przyczyniły się do dal- szej, coraz gwałtownie postępującej rewolu- cji przemysłowej, a w dalszym efekcie także transformacji kulturowej. Swoisty radosny hedonizm konsumpcyjny dość szybko zdo- minował świadomość mieszkańców większo- ści krajów rozwiniętych, przez co nagle wy- tworzyła się ekspansywna, drapieżna kultura konsumpcyjna. Konsumpcja (termin wywo- dzący się od łacińskiego słowa consumptio) – jak podpowiada nam Słownik wyrazów ob- cych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego (Wiedza Powszechna, 1968) oznaczała nie tylko spożywanie i użytkowa- nie dóbr materialnych, ale również ich... zu- żywanie. Obecnie wiemy już, że nadmierna konsumpcja może tyczyć się także dóbr nie- materialnych – emocji, wrażeń, doświadczeń, przygód. Bywa też dla człowieka tak samo niebezpieczna, jeśli nawet nie bardziej, jak nadmierna koncentracja wokół materializmu. Doktorze Frender, pan wybaczy... Jeszcze kil- ka zdań wyjaśnienia.
Za najbardziej znanych krytyków konsump- cjonizmu uchodzą przedstawiciele tak zwa- nej szkoły frankfurckiej, czyli między innymi Jürgen Habermas i Erich Fromm. Jest wśród nich i Herbert Marcuse, autor wciąż aktualnej książki Człowiek jednowymiarowy, w której zauważył, iż postnowoczesna ludzkość, żyjąca
w demokracji sprzężonej z konsumpcjoni- zmem, nastawionym wyłącznie na zysk i he- donizm, niepokojąco przybliża się tak w zasa- dzie do egzystencji w... dyktaturze. Obywatel skoncentrowany wyłącznie na materializmie, niekończącym się zaspokajaniu głodu docze- snych potrzeb, staje się właśnie podejrzanie jednowymiarowy. Propaganda współczesnego, zuchwałego marketingu i jego wyrafinowane manipulacje (choćby przy pomocy przekazów reklamowych) czynią często z niego łatwą ofiarę. Winniśmy jej współczuć czy raczej ją napiętnować? Frender najwyraźniej jest wciąż przekonany, że da się wskrzesić rewolucyjny bunt w człowieku. Tytuł jego książki nie pyta nieśmiało, ale buńczucznie projektuje na nas wiarę w sukces znalezienia właściwego roz- wiązania. Jakiego? Do tego musimy już dość w toku wnioskowania sami. A doktor F. będzie w tym czasie odpoczywał, pochrapując relak- sacyjnie na lekarskiej kozetce, gdzieś w ciem- nej, przytulnej suszarni swego Instytutu.
A więc mieć czy być? Współbrzmią w nas do- cierające do naszej świadomości sprzeczne ko- munikaty. Ratunku, doktorze F., co wybrać?! Kierować się racjonalizmem ekonomicznym czy kaprysami pokus? Realizować prawdziwe potrzeby zakupowe czy też okazjonalne ape- tyty konsumenckie? Decydować się rozmyśl- nie na lojalność konsumencką – czy też dać się omamić doraźnym wyborom, swoistemu nowobogackiemu fetyszyzmowi markowe- mu („Jakie to ometkowane, więc ładne, es- tetycznie wyeksponowane, pożądane przez innych klientów!”)? Pracować w sobie nad rozwijaniem cnoty oszczędności i zakupo- wej wstrzemięźliwości czy też ulegać orgii rozrzutności? Koncentrować się na ujarzmia- niu nagłych chętek i ochotek na dobra luksu- sowe, produkty markowe, których aktualna
62 LiryDram lipiec–wrzesień 2024





























































































   62   63   64   65   66