Page 43 - 34_2022_LiryDram
P. 43
obrazowaniem. Ujmuje ona w konsekwent- nym kanonie estetycznym refleksję egzy- stencjalną i niekiedy metafizyczną, a także moralną, czasami na sposób impresyjny wy- rażając niepokoje ducha. Cykl Autoportret zbiorowy przynosi nam refleksje gorzkie – o naszej człowieczej i społecznej kondy- cji. Ich niejako publicystyczny przekaz jed- nak ani na moment nie zbacza z poetyckiej ścieżki. (...) Piszącemu te słowa najbardziej bliska jest diagnoza z wiersza bez tytułu (1983 r.) od słów: Kończy się epoka poetów – i dalej: zapisywania i nazywania rzeczy/ sercem/ i od serca/ czas jasnowidzenia// Za- częła się epoka/ rozgadanych głupców/ nie do ocalenia. (...)”
Rok 2019 przynosi Moje legendy (Wydaw- nictwo Anagram), a rok 2020 Pod ciężarem skrzydeł (także Anagram).
O Moich legendach napisałem w „przedsło- wiu” do nich m.in.: [Legendy Wołyńskiego] „(...) Są (...) kreacją poetycką „zamkniętą w sobie” żaluzjami przedziwnej wyobraźni, swoistej estetyki i zaskakującymi klamrami puent. To, co w środku jest pochodem pla- stycznych wizji, często i mocno osadzonych w realiach przyrodniczych. Wizje te rozpo- czynane są przez niejako scenariuszowe (czy „didaskaliowe”), bardzo konkretne i lapidarne, zarysowania sytuacji lirycznej. (...) Ostateczny efekt tych poetyckich komunikatów to rozga- łęziona metafora, dająca się odczytywać na wielu piętrach znaczeń. (...) Wszystko to sta- nowi o artystycznej oryginalności tych wier- szy, a nawet ich nowatorstwie.
Druga część zbioru Nie tylko legendy (...) [jest] wypowiedzią liryczną w konwencji liryki bezpośredniej; podmiot liryczny staje się al- ter ego poety; (...) Utwory nadal zachowują nieco „legendarny klimat”, lecz ich przesłanie
jest wyraziście osobiste z kręgu kontekstów odwiecznych i dla poety rzeczywistych, da- nych mu wraz z bliskimi osobami — miłości, zachwytu, smutku, śmierci... Poemat kończą- cy ten tom – Ogień na wzgórzu – utrzymany w konwencji wizji sennych przesycony jest dramatyzmem przeżyć ujętych w sugestyw- ne wizje. Otrzymujemy (...) efekt rzetelnej poetyckiej roboty, dostarczający tyleż wzru- szeń, co przemyśleń...”.
Pod ciężarem skrzydeł – bardzo już dojrzały tom – składa się z trzech cyklów: Ziarno i toż- samość, Depresja metafor i Łzy Pana Boga. Cykl pierwszy to poruszające liryczne wspo- mnienia dzieciństwa, rodzinnego domu i naj- bliższych zamieszkujących ten czas, dawne widoki, przyroda... A poprzedza je kilkanaście wierszy niejako „skrzydlatych”, „tematycznie niezawisłych”, pozornie oderwanych, lecz tworzących specyficzny nastrój i od wiersza Serce poeta zanurza się już w swą mniej lub bardziej odległą przeszłość.
Cykl Depresja metafor przynosi bardzo zróżnicowane motywy poetyckiej wędrów- ki: świadomość twórcza, moc i niemoc twór- cza, pytania o literaturę, o sens jej pisania. A jako przedostatni mieści świetny minipo- emat Korytarz, niejako sumujący poetyc- ki rozrachunek poety samego ze sobą, za- mknięty na s. 73 wierszem bez tytułu: By- wa/ że przez lata/ czekamy na ten jeden/ jedyny wiersz/ nie wiedząc/ że napisaliśmy go/ już dawno.
W cyklu Łzy Pana Boga znajdziemy wyraz spokojnego, lirycznego smutku przemijania, jaki zamknięty jest w wierszach – po prostu – pięknych i przez oszczędność słowa fine- zyjnie „skromnych” (jeśli w ogóle można tak o wierszach mówić). Oto wiersz Sąd ostatecz- ny kończący cykl i cały tom:
styczeń–marzec 2022 LiryDram 41

