Page 110 - 50_LiryDram_2026
P. 110

  W konsekwencji tych rozważań można przyjąć, że końcowa skarga podmiotu lirycz- nego jest zdominowana przez nastrój przy- gnębienia (melancholii, chandry), a nawet depresji lub rozpaczy. Wszystkie wyżej wy- mienione wyrazy nazywające niepożąda- ny zły nastrój to antonimy euforii. W prze- ciwieństwie do wiersza organoleptycznie, w którym euforycznie zestrojony ze świa- tem podmiot liryczny czuł się w sensie eg- zystencjalnym wyzwolony i wyróżniony, afir- mował miłość jako niezbędny przejaw życia, w wierszu muz (wy)obcowanie / mar(k)sowo podmiot liryczny czuje się przez odtrącenie muz skrzywdzony.
Już w samym tytule, któremu z racji specjalnego zastosowania nawiasów Po- etka nadała wiele sensów, można znaleźć interpretacyjne wskazówki do odczytania przesłania tego antymanifestu poetyckie- go. Od razu nasuwa się aluzja do „świętych obcowania”, dogmatu wiary chrześcijań- skiej, który zapewnia o duchowej łączności i wspólnocie wierzących: tych żyjących i tych zbawionych w niebie oraz wstawiennictwie świętych za ludzi. Jednak muzy z orszaku Apollona nie ujawniają się, milczą, ale czy podmiot liryczny jakąś apostrofą je przy- wołuje? Natomiast po ukośniku w dalszej części tytułu można odnaleźć dwa sensy: marksowo, czyli zgodnie z materializmem dialektycznym lub marsowo, czyli (w duchu rzymskiego boga wojny Marsa) groźnie, su- rowo. W zakończeniu omawianego wiersza sytuacja liryczna zdaje się patowa, muzy nie rzucają poetce żadnego koła ratunkowego. Jedyną pociechą dodatkowe żebro – archety- piczna energia męska. W finale muzy izolują się i monologująca kobieta (sugerują to koń- cówki czasowników) oddala się od Olimpu.
Podmiot liryczny czuje się wyalienowany i stygmatyzowany11 przez środowisko muz – jedynych prawdziwych mitycznych bogiń bez reszty oddanych sztuce.
Poetka entuzjastycznie oznajmia: otwie- ram się na poezję, ale czy to wystarczy? Została wyobcowana, ponieważ zabrakło jej „animuszu” (odwagi i zapału) i „geniu- szu”, choć na początku cała historia wy- glądała tak pięknie. I to wszystko z powo- du braku oksytocyny! Oczywiście to wca- le a wcale nie dotyczy naszej Poetki Mał- gorzaty Hrycaj, która tę sytuacje liryczną wykreowała w sposób bardzo przemyślany i nie obawiam się napisać, bo nie będzie to na wyrost, że w sposób arcymistrzowski. Bo w tym tomie o przewrotnym tytule muz (wy)obcowanie... jest aż 99 wspaniałych wierszy! Faktycznie od momentu, kiedy Poetka otworzyła się na poezję, a debiut w „Szpilkach” miała w wieku 18 lat, czyli od samej młodości do dziś jest osobą pełną entuzjazmu i nieskrywanej radości, którą afirmuje w swoich utworach.
Nieobcy jest jej stan flow12, który roz- budzając ciekawość, sprzyja kreatywności, tym samym stając się samonapędzającą siłą do tworzenia kolejnych wierszy, bo inspirować może wszystko, co otacza Poetkę. Wystarczy tylko po to się schylić, rozejrzeć dookoła, zasłyszeć, przeczytać, a nawet mimo woli niechcący podsłuchać. Urzekły mnie swoim malarskim pięknem wiersze z motywem przyrodniczym, zbudowane na filozoficznym funda- mencie egzystencjalizmu i imperatywu, o bardzo wymownych tytułach: w t(y)le, bruderszaft, szaFLarY, trans/fuzja, buk zwyczajny, z baru na Olimpie. Dlatego dla przykładu zacytuję poniżej w całości
108 LiryDram styczeń–marzec 2026





























































































   108   109   110   111   112