Page 129 - 50_LiryDram_2026
P. 129
swą dostępność, wywołując w nim „parok- syzm szaleństwa”11. Topografia ogrodu12, którego płaszczyznę właśnie rozpoznaje Józef, przedstawia się jako zapis podwójny: realnej przestrzeni, ale również symboliczno-perwer- syjnej formy obrazowania, przybierającej wi- zję raju (w sytuacji post-grzechu). Zdziczały stary sad generuje sensualny wymiar prze- strzeni, konotując dojrzewanie wpisane we Freudowską mitologię popędów. Rośliny, któ- re wypełniają przestrzeń ogrodu, tak jak inne ożywione i nieożywione formy świata przed- stawionego, podlegają procesowi nieustan- nej kreacji. W tym sensie pozostają w ścisłym związku z wyobrażeniami bohatera. Toteż im dalej posuwa się Józef („istota wchodząca w życie”13), tym większej przemianie podle- ga roślinność i tym większej fantasmagorii ulega Józef. Początkowo „rajski” ogród „pe- łen mleka niebos”, z czasem staje się „opry- skliwy i niedbały”, „pochmurnieje”, „zanurza się w cień”. Wejście w cień oddaje sytuację egzystencjalną bohatera, który identyfikuje przestrzeń wokół siebie. Cień, pośród wielu znaczeń, konotuje obraz śmierci, ale także majaki, zjawy, ułudę, mrzonkę. W Panie ciem- ność zsynchronizowana jest ze zdziczeniem natury, objawia się poprzez spokrewnienie
erotycznych wyobrażeń z „cynicznym bez- wstydem i rozpustą” roślinności.
Tam, rozbestwione, dając upust swej pasji, panoszyły się puste, zdziczałe kapusty łopu- chów — ogromne wiedźmy, rozdziewające się w biały dzień ze swych szerokich spódnic, zrzucając je z siebie, spódnica za spódnicą, aż ich wzdęte, szelestne, dziurawe łachmany oszalałymi płatami grzebały pod sobą kłótli- we to plemię bękarcie. A żarłoczne spódnice puchły i rozpychały się, piętrzyły się jedne na drugich, rozpierały i nakrywały wzajem, rosnąc razem wzdętą masą blach listnych, aż pod niski okap stodoły14.
Jak wiadomo, wynaturzenie koreluje u Schulza z figurą kobiecości, najczęściej sek- sualności zdefiniowanej przez pryzmat nie- ujarzmionej witalności i rozpusty. Rośliny zo- stają więc przedstawiane jako wiedźmy „roz- dziewające się w biały dzień ze swych szero- kich spódnic”, ulegają rozrostowi, rozpadowi. „Rozpadać się u Schulza jest jakby połączone z przetrwać, przetrwać nawet w tych najniż- szych, najbardziej marginesowych, śmiesz- nych i pokracznych formach”15. Zdaniem Fili- pa Szałaska „Rośliny niewątpliwie wystawia- ne są przez Schulza na pokaz i tracą funkcję ornamentacyjną czy też emblematyczną [...].
11 J. Jarzębski, Schulzowskie miejsca i znaki, Gdańsk 2016, s. 28.
12 Zdaniem Jerzego Jarzębskiego „[...] opis ogrodu – ze wzrastającym szaleństwem wpisanym
w pleniące się bezładnie chwasty – jest za każdym razem katalizatorem wywołującym pojawienie się postaci ludzkiej, wykraczającej poza normę – szalonej lub niesamowitej – jak Tłuja z Sierpnia [...] czy tytułowy włóczęga-bożek Pan [...]”.
13 J. Jarzębski, Wstęp, w: Bruno Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów, oprac. J. Jarzębski, Wrocław–Warszawa–Kraków 1998, s. 10.
14 B. Schulz, Pan, w: Sklepy cynamonowe, wolnelektury.pl, dostęp 27.12.2024.
15 M. Piętniewicz, Zmartwychwstanie rudymentu (o prozie Brunona Schulza), „Twórczość” 1/28,
https://tworczosc.com.pl/artykul/zmartwychwstanie-rudymentu-o-prozie-brunona-schulza, dostęp 6.12.2024.
styczeń–marzec 2026 LiryDram 127

