Page 41 - 50_LiryDram_2026
P. 41

  ***
Długo mnie nie było. Błądziłam między grobami, suszyłam czarne koszule mroźnym powietrzem stycznia.
Krzyczałam w śnieg lutego. Wsłuchiwałam się w kroki zmarłych, których jeszcze przed chwilą tuliłam w progu.
Długo mnie nie było, jakbym śniła sen, w którym odchodziła twoja mama w bólu odleżyn czarnych jak popiół z naszego kominka.
Jakbym śniła sen, w którym twój brat zastygł przed komputerem bez oddechu. Oboje tacy spokojni w twoim niespokojnym ciele.
Jakbym śniła sen, w którym się schowałeś i nie chciałeś wyjść. Czekałam niecierpliwie, a każdy dzień wysysał ze mnie powietrze.
Długo mnie nie było, kiedy dziecko z dalekiego Śląska krzyczało – brakuje mi ciebie mamo i czasem płaczę.
Długo mnie nie było, jakbym śniła sen, że już nigdy nie wrócę i żaden wers ze mnie nie ujdzie.
Wracam powoli. Stawiam pierwsze kroki. Kruche pierwiosnki pod stopami. Koślawe zdania.
Wracam tam, gdzie rodzi się spokój w gęstwinie młodych brzóz, chłodzie słońca. Krajobraz wyostrza się.
Struchlała łania nie patrzy w moją stronę.
***
Zdrowaś Barbaro, wiary pełna, kiedy mąż z tobą, błogosławionaś ty między smukłymi sosnami
i błogosławiony owoc żywota twojego, dom.
Nieświęta Barbaro, matko uzurpatorko, módl się za sobą teraz i w godzinę zwątpienia.
Bez reszty.
styczeń–marzec 2026
LiryDram 39

















































































   39   40   41   42   43