Page 47 - 50_LiryDram_2026
P. 47
fot. Arek Łuszczyk
z tą książką jest intensywnym doświadcze- niem – jest spotkaniem z językiem, który rozbiera rzeczywistość na części pierwsze i każe przyjrzeć się temu, co zwykle spycha- my na margines świadomości. Jak to ujął Jerzy Beniamin Zimny: „Czytać Za wcze- śnie na rytuały i o nic nie pytać. Bo warto. Języka sobie nie połamiecie, ale umysł jak najbardziej. Powodzenia”.
Lekcja dojrzałej miłości
Rok 2020 w twórczości Barbary Janas-Du- dek to książka Mamidło, kolejny wstrząsają- cy obraz macierzyństwa, swoista mapa szkód i blizn matczynych, wymagająca od odbior- cy ogromnych pokładów empatii i gotowości na dalszą literacką dekonstrukcję figury mat- ki: otóż połóg, poronienie, depresja poporo- dowa, bezpłodność, gwałt, choroba dziecka
czy jego neuroatypowość wchodzą do gry na równych prawach co radość z narodzin.
Centralnym wątkiem tomu jest ponownie perspektywa matki adopcyjnej, która zamiast z siłami natury, mierzy się ze „żmudnymi pro- cedurami, kontrolami i oceną” kuratorów oraz społeczeństwa, która przyjmuje dzieci z ich „bagażem wspomnień” i „defektami fizyczno- -psychicznymi”, która wyznaje: Jestem matką uzurpatorką. Żadne z nich nie wylęgło się ze mnie. / Nie wiło się w ciepłym brzuchu. Nie było mdłości, bólu piersi. / Lekarz nie miał szans być miły. Przyj, nie przyj, oddychaj. Nie było / rozciętego krocza i pierwszego krzyku. Laktacji, pogryzionych sutków.
Janas-Dudek dobrze wie, że siłą jej po- ezji nie są finezyjne eufemizmy, że mur spo- łecznego milczenia i tabuizowania można zdemontować tylko mocnym słowem, bru- talnym, naturalistycznym i bezkompromi- sowym, że wyłącznie językowa „operacja na żywym organizmie” – i to bez znieczule- nia – udźwignie jej tematy. A te tematy – co właściwie nie zaskakuje po lekturze poprzed- nich tomów – układają się w spójną całość. Można określić Mamidło poematem, dodam – poematem o dojrzałej miłości matki, która wbrew wszystkim i wszystkiemu, wbrew kry- zysom i bezradności, wbrew lękom i złości, wbrew codziennym pęknięciom i upadkom, znajduje w sobie siłę, by „doklejać skrzydła” swoim dzieciom i bezwarunkowo je kochać.
Andrzej Wołosewicz tak zakończył swo- ją – jak to określił recenzję-nierecenzję, bo raczej sam nazwał artykuł listem do autor- ki: – Czytanie tych wierszy jest włażeniem z buciorami w czyjąś wrażliwość. Inaczej się nie da. (...) Poetycko dokonała Pani nie- możliwego – „ruszyła z posad bryłę świata”, bo to i temat rzadki w literaturze i napisać
styczeń–marzec 2026 LiryDram 45

