Page 52 - 38_LiryDram_2023
P. 52

  o przyszłość dziewczynek. Szaleje inflacja. Przynoszę tysiące nic niewartych papierów. Co za nie można dostać? A odłożyć? Gdzie tam. – Mietek miał rację, wiedziała o tym. Uśmiechnęła się jakoś smutno, mimo że wy- śmienity smak wiśnióweczki powinien na- strajać dodatnio. Oboje ją lubili. Polski ra- rytas.
– Już cię chyba nie zatrzymam. Postanowiłeś? – zapytała machinalnie jakby nie swoim gło- sem. – A forsa? Skąd ją wytrzaśniesz? A może już masz, o czym ja nic nie wiem.
– Opłacenie wycieczki to nie taki problem. Musiałem jednak pożyczyć walutę od kum- pla, żeby było na początek w Rajchu. – Oczy Marii otwierało zdumienie.
– A jak oddasz?
– Zarobię przecież. I raz dwa spłacę kumpla.
Aż do dnia wyjazdu Mietka, Maria nie mogła znaleźć sobie miejsca. Z paszportem uda- ło się. Stan wojenny nieco zelżał. I chociaż było wiadomo, że sporo Polaków nie wraca z wycieczek na Zachód, ta sztuka udawała się następnym śmiałkom. – Co ja zrobię? – my- ślała uporczywie. – Sama mam sobie radzić z dziewczynkami? Nie tak miało wyglądać na- sze małżeństwo, rodzina. – Nie mogła opędzić się od napływających myśli. Krysia – 6 latek, Ania – 4 i pół. Zaraz zacznie się szkoła, praca, dom. Kierat. A Mietek, pracujący w niewiado- mym, obcym kraju, chciał polepszyć im byt. – Tylko czy to się uda? A jak nie?
Wyjechał w pewien majowy dzień. Pomachali do siebie na pożegnanie. Obejmowała mocno dziewczynki, tulące się do jej nóg. Dobrze, że nie mogły widzieć jej oczu. Błysnęła łza. Ot tak, nie wiadomo dlaczego, wbrew jej woli zakręciła się w oku. Otarła ukradkiem i teraz już same wróciły do siebie.
II.
Maria swoją samotność znosiła coraz trudniej. Jedynaczka pamiętała, że jej matka nie dała wygrać samotności. Bez mężczyzny nie moż- na żyć, ale wbrew temu przekonaniu, pierw- szego męża sprzedała, uznając prawomyśl- ność za wyższą rację. Dla dobra sprawy. Czy- jej sprawy? Maria do końca nie była w stanie zrozumieć tej pokrętnej matczynej intencji. Przemyśliwała czasem własne koleje losu na tle losu matki, która została bez męża już po niecałych dwóch latach wspólnego życia. Drugi mąż, ojciec Marii, także opuścił je przed- wcześnie. Zmarł na zawał, prawdopodobnie. A może na raka? Teraz już tak naprawdę nie wiedziała nic na pewno. Bo i skąd. Matka nie była skora do objaśniania spraw świata, a Ma- rysia miała wtedy dopiero dziewięć lat. Taki los. W gruncie rzeczy wszystko jedno. Wio- dły samotne, niełatwe życie sam na sam, ona i matka. Dawały radę.
Lecz teraz Marii wydawało się, że jej los jest o wiele cięższy. Jest mężatką, ale mąż fizycz- nie nie jest obecny tutaj, gdzie potrzebowała go najbardziej. W kraju teraz było żyć trud- niej niż przedtem. Do czego to może dopro- wadzić? Po dwóch latach od wyjazdu Mietka i jego ucieczki na Zachód, spotkała się z Janką na kawie. Z nią jedną mogła rozmawiać jak z przyjaciółką. Swobodnie, bo Janka słuchała, rozumiała i delikatnie wspierała uśmiechem, ledwie zauważalnym gestem.
Nie zwracały uwagi na snujący się w kawiarni dym papierosowy. Obie niepalące, pochłonię- te były własnym światem. Janka także była samotną kobietą. Jej facet przebywał w Sta- nach. Pracował tam na czarno. Ale dawał znać o sobie, pisał, przysyłał paczki, chociaż nie miała złudzeń co do tego, czy się cnotli- wie prowadzi. Nie musiał. Znała go dobrze
50 LiryDram styczeń–marzec 2023























































































   50   51   52   53   54