Page 69 - 38_LiryDram_2023
P. 69

Na dole Krupówek cały ciąg kramów oferował niezliczone ilości towarów: błamy owcze, kierp- ce, góralskie chusty, skarpety z owczej wełny, ciupagi, drewniane ozdobne talerze, ptaszki gliniane, świstawki à la świstaki. Jasio dziel- nie dreptał, wymachując małą ciupagą, matka z córką pogryzały oscypki.
Nie mówiły wiele. Prawie wszystko zostało już powiedziane. Przyglądały się tylko życiu, które dookoła nich kipiało. Tysiące ludzi z własnymi problemami, nieszczęśliwych być może, ale ogromna większość zadowolonych, uśmiech- niętych, ba, zapewne i szczęśliwych. Ance Za- kopane naprawdę przypadło do serca. Maria zaraz wyjedzie do swoich trosk i rozmyślań. Spotka się z Krystyną i na pewno z Janką. Bar- dzo ją lubiła. Znały się już tyle lat i Janka nigdy nie zawiodła, nawet gdy było bardzo ciężko.
Po powrocie ze spaceru w domu czekał na nie telegram. Taka wiadomość raczej nie wróży niczego dobrego. Nikt nie wychodził za mąż, nikt nie miał urodzin ani imienin. Więc? Anka pośpiesznie rozłożyła kartkę, Telegram wysłał do niej Bronek. Ki diabeł?
„Aniu. Krysia miała wypadek samochodowy. Jest w ciężkim stanie w szpitalu na Banacha. Tak mi przykro.”
– Anka, co to? Czytaj na głos.
Anka podała matce papier bez słowa. Czuła, że los znowu pokazał swój pazur. Już drugi raz szarpnął mocno. Tak mocno, że bolała świa- domość. Marii drżały usta. Nie wydając głosu, osunęła się na krzesło. Jęknęło pod ciężarem.
IX.
Boże Narodzenie 2008 roku nie przyniosło uspo- kojenia. Ani w Zakopanem, ani tym bardziej w Warszawie. Anka po hiobowej wieści od Bron- ka pomogła matce wyprawić się z powrotem.
Ale powiedziała jej tylko – Nie powinnaś być samotna. I wysłała ją razem z Jasiem. Pomy- ślała, że tutaj nie poradzi sobie z małym chłop- cem. Maria ratowała się nianią, leciwą sąsiadką, która za niewielkie grosze opiekowała się Jan- kiem w ciągu dnia pracy. Tym razem matka nie oponowała. Musi to wytrzymać. Odpokutować. Okazało się, że Krysia znajduje się w śpiączce po znacznym uszkodzeniu mózgu. Kierowca zginął na miejscu, koleżance dopisało znacz- nie więcej szczęścia. Tylko trochę niegroźnych stłuczeń. Już została wypisana ze szpitala i wróciła do siebie. Wszystko stało się w po- bliżu Warszawy, tuż za Dziekanowem. TIR przed nimi nagle zahamował. Jezdnia była mokra, wpadli w poślizg. Samochód z tyłu dopełnił reszty. Uderzyli w TIR-a, skręcając raptownie w prawo. Uderzenie było tak moc- ne, że Krystyna nie miała szans, nie uchroniła się przed tragicznym urazem. Pragnienie do- znania wartościowych przeżyć artystycznych okazało się zwodnicze. Upiór w operze, który z wielkim powodzeniem był wystawiany przez Teatr Roma, w rezultacie okazał się upiornym przyczynkiem ich tragedii.
Po wykonaniu tomografii chirurdzy usiłowali odbarczyć czaszkę, co częściowo się powiodło. Ale postępujący obrzęk mózgu wyłączył ważne funkcje życiowe. Utrzymywała się przy życiu jedynie dzięki podłączeniu do aparatury pod- trzymującej. Lekarze nie dawali Marii prawie żadnej nadziei. Ale ona trwała w przekonaniu, że dopóki żyje, istnieje choćby minimalna szan- sa na powrót świadomości. Nawet gdyby miała być do końca życia kaleką. Maria nie pamiętała, kiedy modliła się ostatni raz. Janka, jak dobry duch, prowadziła Marię niemal za rękę po fali przypływu zwątpienia. Maria kluczyła od ma- niakalnej wiary w boską moc uzdrawiania po przeklinanie losu.
styczeń–marzec 2023 LiryDram 67
























































































   67   68   69   70   71