Page 132 - 40_LiryDram_2023
P. 132

   Irena Tetlak
„Czarne
i jej Magdalena Cybulska
„Odporni już na hejt i osądy/nieodporni wciąż na śmierć i życie” – takim mottem rozpoczyna się najnowszy tomik Ireny Tetlak. Pomimo rozwoju technologii, mediów społecznościowych, pomimo atakujących nas z mniejszych i większych ekranów różnych wiadomości, smsów, e-maili, niektóre rzeczy się jednak nie zmieniają, gdyż podlegamy prawom biologii, upływowi czasu, nasze życie jest niesłychanie kruche, o czym ostatnio podczas pandemii i wojny w Ukrainie boleśnie się
przekonaliśmy, a tuż za rogiem czeka śmierć. Tomik Ireny Tetlak składa się z dwóch części, pierwsza z nich „odezwa do obywatela ziemi” to wiersze o wojnie w Ukrainie, obrazy zniszczeń przeplatają się w nich z historiami o ludzkich tragediach, o katach i ich ofiarach, druga „nie mam kiedy płakać” to teksty o więziach, które łączą nas z najbliższymi i innymi zjadaczami chleba, są próbą odnalezienia spokoju pomimo tego, co się wokół dzieje.
Poetka wyznaje: „wstrzymuję łzy/kryształki soli tkwią we mnie”, każdy z nas, nie tylko nadwrażliwy poeta niesie w sobie ból, żal, lęk, płaczemy cicho albo głośno. Łzy nas łączą i dzielą. Każdy płacze po swojemu, płaczemy osobno i zbiorowo jak napisała to poetka. Łzy czasem trudno wypuścić na zewnątrz. Irena Tetlak przemawia cicho do swoich rodziców, którzy odeszli, ma zapewne nadzieję, że oni usłyszą jej szept z tej drugiej, gorszej strony. Ojcu opowiada, co się dzieje z jego ukochanymi drzewami owocowymi, jakie wydają owoce, gdy jego już nie ma na świecie, a z mamą rozmawia o przeszłości, o ich wspólnie spędzonych chwilach.
łabędzie”
  130 LiryDram lipiec–wrzesień 2023
Choć to może nie rozmowa, nie dialog, ale monolog, próba nawiązania kontaktu przez poezję, przez słowa na białej kartce papieru z tymi, których poetka kochała. Powrót do domu jest powrotem do miejsca bezpiecznego, poza nurtem historii, często okrutnym, i poza pędzącym czasem.
„Z czterech ścian facebooka/wyszliśmy na spacer po mieście”, bowiem tylko realne spotkania pozwalają poczuć bliskość drugiego człowieka i bliskość otaczającego nas świata. Ciągłe wpatrywanie się w ekran jest tylko substytutem prawdziwych relacji, próbą zastąpienia kontaktu w cztery oczy.
Poezja pozwala przekazać swój niepokój, swoją złość, poczucie straty, wszystko, co w życiu małe i wielkie : „poezjo/dobrze że jesteś/że cię mam w garści/na końcu języka”, i dalej w tym samym wierszu Irena Tetlak dodaje: „użycz mi przestrzeni/ kawałka podłogi/w pokoju zachowaj bezpiecznie”. Może to, co pozostanie w wierszu jest wieczne, nieruchome, nieodporne na niszczycielskie działanie czasu.
Nikt z nas nie jest stworzony do życia w samotności, tylko przed ekranami. Choć próbujemy iść jedną drogą, często nie potrafimy się porozumieć z bliźnimi: „nie było już nikogo na mieście/bo każdy miał swój świat”. Porozumiewamy się przez emotikony, krótkie wiadomości, jakby dłuższe rozmowy były już niemodne.
Pierwszą część tomiku Ireny Tetlak wypełniają obrazy z wojny w Ukrainie, te które widzimy na ekranach telewizorów, pełne okrucieństwa, bólu i ludzkich dramatów. To, co słyszmy przez odbiorniki radiowe






















































































   130   131   132   133   134